Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rośliny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 kwietnia 2016

rodzinny ogród balkonowy - warsztaty

Wyglądaliście dzisiaj za okno?
Czy to nie wspaniała pogoda dla Miejskich Ogrodników? 
Moim zdaniem idealna, by się jednym z nich stać.

W tą sobotę poprowadzę warsztaty z miejskiego ogrodnictwa pt. RODZINNY OGRÓD BALKONOWY ramach festiwalu Naturalnie Rodzinnie wraz z moją przyjaciółką ogrodniczką, również Martą z roslinowo.pl.  Zajęcia będą bezpłatne, dlatego zapraszam serdecznie wszystkich krakusów do zapisów, bo są jeszcze wolne miejsca.

No właśnie. Jestem mamą i jestem architektem krajobrazu. I na domiar tego mieszkam w Krakowie - MIEŚCIE SMOGU. I pewnego dnia doszłam do wniosku, że nie mogę czekać aż ktoś to powietrze, którym oddycham ja i moje dzieci, oczyści za mnie. Wzięłam sprawy w swoje ręce. 
Zajęłam się produkcją tlenu na własny użytek!
Stworzyłam rodzinny ogród balkonowy.

Początki mojego ogrodu - ambitne, kryzys przyszedł z drugim dzieckiem :P


Ha to takie proste!
Trochę miejsca na balkonie, kilka doniczek, ziemia, woda i ten magiczny składnik czyli ROŚLINY.
Dobrze, przyznaję się od razu do tego, że kilka roślin przypłaciło życiem moje dziwne pomysły. Kilka innych zostało okrutnie potraktowanych przez moich synów.
Ale było warto. Starszy synek budził mnie zaraz po wschodzie słońca stojąc już z konewką w ręce z hasłem: "tseba podlać kwiatki, Mamusiu"

To cudowne uczucie nagrodzonego wysiłku wychowawczego... każdy rodzic to zna. 

Mój młodszy Miejski Ogrodnik. Ta roślina nie przeżyła... niestety


Spróbujcie zachęcić swoje dzieci do miejskiego ogrodnictwa. Sadzenie roślin, grzebanie w ziemi, podlewanie, dbanie o nie... i totalna rozpacz, gdy jakieś uschnie - to wspaniałe wspólne przeżycia jakie możecie sprezentować swoim dzieciom, ucząc je jednocześnie szacunku do natury i obcowania z nią. Nawet na 1,2 m2 swojego balkonu uwięzionego w betonowej pustyni.

Trochę ziemi, trochę brudu i mnóstwo satysfakcji



Czekam na Was w ARTzonie w Nowej Hucie 9 kwietnia 2016 o godzinie 10.30. Zajęcia bedą trwać około 1,5 godziny, będą kolorowe i brudne :)

Będą też bardzo profesjonalne, ponieważ współprowadząca Marta Kopeć ma kompletnego bzikia na punkcie bylin i doświadczenie. A jeszcze do tego jest właścicielką roslinowo.pl internetowego sklepu oferującego różniste kwitnące cudowności do ogrodu. Nic dodać nic ująć.


Zapraszam!




poniedziałek, 7 września 2015

"Zieleń to życie" 2015

Od 3 do 5 września 2015 gościłam w Warszawie na 23. Międzynarodowej Wystawie "Zieleń to życie" skierowanej do branży ogrodniczej. Od razu zaznaczam, że nie był to czas zmarnowany. A porzucenie mglistego Krakowa oraz swoich chłopaków przyniosło wymierne efekty w postaci kilkudziesięciu kilogramów makulatury (ulotek, katalogów, wizytówek i książek), paru obiecujących kontaktów i jednego nagłego olśnienia. 



Ale po kolei. Plus dla organizatorów za sensowne rozplanowanie około 260 wystawców. Podział na jedną halę z roślinami oraz drugą z całą resztą branży ogrodniczej sprawdził się. Chaos ominął szkółkarzy.



Najmocniejszym punktem wystawy był Dzień Architekta Krajobrazu z Martha Swartz - międzynarodowym autorytetem w tej dziedzinie.

Podejrzewam, że równie mocnym miały być przedogródki zrealizowane przez kilka pracowni architektonicznych. Pozostaną one w strefie rozczarowania, chociaż dwa z nich zasługiwały na uwagę. Jeden autorstwa pracowni Zielony Zakątek przykuł mój wzrok zestawieniami roślin. Drugi to realizacja Garden Concept utrzymana w stylu postindustrialnym z kołami zębatymi i drutami zbrojeniowymi tonącymi w zieleni. Teoretycznie pasjonatkę Nowej Huty powinien powalić na kolana. W praktyce nie spełnił podstawowego założenia - nie był przedogródkiem.



Nie mniej znalazłam dla siebie kilka stoisk (przede wszystkim wydawniczych, oferujących meble ogrodowe i miejskie) a od kilku uciekłam, wieloma się rozczarowałam. Odkryłam ciekawych producentów, zainspirowałam się paroma wystawami, by w końcu zakochać się w kilku roślinach.
Aha... Olśnienia doznałam na spotkaniu bloggerów ogrodowych! 



Jeden konkretny wykład zapadł mi tak mocno w pamięć, że przeżywam go nawet teraz, gdy pisze tego posta. To wszystko dzięki autorce bloga fajne ogrody Ani Stachurskiej.

Ostatni sobotni dzień przeznaczony był dla szerszej publiczności i zakończył się punktem kulminacyjnym w postaci totalnej wyprzedaży ekspozycji roślinnej ozdabiającej stoiska szkółkarskie przez pierwsze dni wystawy. 

Mnie już tam nie było. Zadowolona z wrażeń dostarczonych przez tegoroczną edycję Wystawy 'Zieleń to życie" siedziałam w Pendolino ściskając w ręku cebulki zielone. 

piątek, 15 maja 2015

Zimna Zośka, królowa bolesnych przymrozków

15 maja każdego roku pogoda wyzwala się spod mroźnej władzy zimnych ogrodników. Św. Pankracy, Serwacy i Bonifacy wraz z hersztem całej kliki Zimną Zośką ustępują. Wtedy właśnie można bezkarnie rozpocząć sezon ogrodowy i wkopać do gruntu pierwszą w tym roku sadzonkę.


W połowie maja gdy przyroda wygrzana słońcem jest w pełni przebudzona po zimowym letargu przychodzi ochłodzenie z odległej Arktyki. Temperatura spada nawet kilkanaście stopni. To zjawisko istnieje od wieków, utrwaliło się mocno w naszej ludowej tradycji. 
Co ciekawe, mądre głowy również sankcjonują Zimną Zośkę.   Obserwatorium Astronomiczne UJ na podstawie badań naukowych przeprowadzonych w latach 1881 do 1980 stwierdziło że takie ochłodzenie charakterystyczne jest dla środkową Europę a prawdopodobieństwo znacznego sadku temperatury pomiędzy 10 a 17 maja wynosi aż 34%.  




Dzisiaj byłam na spacerze. Faktycznie było zimniej. W nocy nawet kaloryfer zaczął nieco grzać a ja włożyłam cieplejszy sweter.
Ale spokojnie, piętnasty maja dobiega końca. Zimna Zośka powoli za nami i czas bolesnych dla roślin przymrozków także.
Zatem czas sadzić! Ziemia czeka. 
Kto chce zakładać ogród?

wtorek, 23 grudnia 2014

choinka dla dwulatka

Czy jest coś szczególnego w takiej choince?
No ba!!! Każdy kto ma dziecko w tym wieku krzyknie zaraz: CHOINKA DLA DWULATKA MUSI BYĆ BEZPIECZNA!!!


Zatem u nas w tym roku pojawiła się taka właśnie. Jej celem jest minimalizowanie potencjalnych katastrof świątecznych z wizytami na ostrym dyżurze włącznie.
Na choince nie ma ani jednej szklanej bombki czy metalowych ozdób. Brak jest też świecących łańcuchów, które aż się proszą o pociągnięcie. Nie ma również cukierków opakowanych w tandetne sreberka. To akurat dlatego, że nie jestem fanką niekontrolowanego pochłaniania słodyczy przez moje dziecko. 
A co jest na choince dwulatka?
Serca z piernika ozdobione białym lukrem, ciastka z samochodami, pomarańcze, samoloty i czaple origami oraz nieco światełek ogrodowych. I tyle...





Aha... zawsze mamy żywe drzewko. Nie ma to wielkiego znaczenia z punktu widzenia bezpieczeństwa. To po prostu moje przekonanie, że Święta Bożego Narodzenia nie będą mieć odpowiedniego klimatu z plastikową podróbką iglaka w tle. W tym roku wybór padł na jodłę kaukaską, starannie wyselekcjonowaną przez mojego bystrego męża.
Efekt sami możecie ocenić.
Mój niesforny dwulatek zrobił to już wcześniej. I uwierzcie mi, zachwyt w jego oczach jest najlepszym prezentem pod choinkę...



A teraz życzeniowo.
Kochani czytelnicy Zielonego Kciuka, wszystkiego co najlepsze dla Was i Waszych bliskich. Niech Święta będą równie białe co zielone, pachnące piernikiem i barszczem z uszkami i ciepłe od uścisków tych, których kochacie.

piątek, 19 grudnia 2014

ścieżka trawiasta u Salezjanów

Jestem szczególnie dumna z jednego tegorocznego projektu. 
To OGRÓD SZKOLNY przy nowohuckim Zespole Szkół Salezjańskich. 
Moja projektowa przygoda z tym miejscem rozpoczęła się już na wiosnę, o czym możecie przeczytać tutaj. Teraz powróciłam do tematu, by przekazać dobrą nowinę. Otóż ogród doczekał się realizacji (co wbrew pozorom wcale nie jest takie oczywiste). 

Już na wiosnę będzie można podziwiać założenie w pełnej krasie. Udało się dzięki niezwykłemu zaangażowaniu młodych ogrodników z salezjańskiej szkoły oraz nieocenionej firmie Dobry Ogród.


Ale po kolei.
Projekt tworzyłam wraz z uczniami szkoły. Liczne spotkania, konsultacje, burze mózgów, kompromisy, spacery po terenie zaowocowały projektem wykonawczym, z którego wszyscy baliśmy zadowoleni.



Co w projekcie ogrodu szkolnego jest takiego szczególnego?
Ścieżka trawiasta! - ekologiczna, krajobrazowa, nieingerująca zbyt mocno w parkowy charakter miejsca, idealna. Stworzona z naturalnych materiałów czyli ziemi i odpowiedniej mieszanki trawy odpornej na zadeptywanie. Użycie ekologicznego systemu ekoboardów pozwoliło nadać ścieżce kształt fali i wzmocnić ją konstrukcyjnie. Efektem będzie ogród, w którym króluje idealnie skoszona dróżka meandrująca wśród łąki kwietnej i szumiącej trawy.

I w końcu jak udało nam się projekt zrealizować?
Wspólnymi siłami! Teren przygotowała dla nas firma Dobry Ogród. A salezjańska wspólnota uczniowska ochoczo umieściła roślinki w odpowiednich miejscach.



Uroczyste otwarcie ogrodu odbyło się w październiku w Dzień Nauczyciela. Miałam niezwykłą przyjemność przecinać wstęgę.
Polecam. Cudowne doznanie :)
Projekt koordynowała Pracownia Animacji Ekologicznej wraz z Towarzystwem Ratowania Kultury w Nowej Hucie, dzięki wsparciu finansowemu Małopolskiego Funduszu Ochrony Środowiska.

niedziela, 7 września 2014

ogród na Ogrodowym

BUDŻET OBYWATELSKI. Wiecie co to jest?
To realna i konkretna droga dla mieszkańców do współdecydowania o swoim mieście i najbliższym otoczeniu. Podkreślam słowo realna i konkretna. Bo przecież trudno zignorować fakt, że budżet obywatelski dla Krakowa w tym roku wyniósł 4,5 mln zł (z czego 1,8 ml dla dzielnic - co daje 100.000 zł na każdą oraz 2,7 ml na ogólnomiejskie pomysły).

Mało? Może faktycznie więcej byłoby lepiej. Ale czyż to nie dobry początek?
Wyobraźcie sobie, że do Urzędu miasta Krakowa wpłynęło aż 649 propozycji do Budżetu Obywatelskiego!
I teraz jest z czego wybierać! 103 propozycje ogólnokrakowskie i aż 338 pomysłów dla dzielnic razem. Trzeba się zdecydować! Głosowanie będzie trwało od 27 września do 5 października 2014. Hańba tym, którzy nie wykorzystają tej szansy.

Ja mam swojego faworyta. To ogród na Ogródowym! 
Pozycja nr 29 (ostatnia) na liście dla DZIELNICY XVIII - NOWEJ HUTY ukryta pod nazwą REWITALIZACJA OGRODU JORDANOWSKIEGO PRZY OS. OGRODOWYM



To bardzo lokalny i bardzo nowohucki pomysł. Jest mi bliski z kilku powodów. 
Po pierwsze projekt dotyczy odnowienia ogródka jordanowskiego zamkniętego w starohuckim osiedlu....
Koneserzy Nowej Huty doskonale wiedzą, jakie skarby kryją się w jednostkach sąsiedzkich starej części naszej dzielnicy. Doskonała infrastruktura socjalna - żłobki, przedszkola, zakłady pracy, no i oczywiście niezastąpione place zabaw dla najmłodszych tuż pod oknami mieszkania rodziców! Rewitalizacja tych sąsiedzkich przestrzeni jest równie ważna co spektakularne i głośne odnawianie głównych arterii miasta!
Poza tym mądrze, nowocześnie i ekologicznie pomyślany plac zabaw jest nie do przecenienia. Może oddziaływać nie tylko lokalnie na najbliższe sąsiedztwo ale też szerzej, w skali miasta. Jako mama małego urwisa wiem z doświadczenia, że czasami warto pofatygować się gdzieś dalej, by zapewnić dziecku trochę bezpiecznego szaleństwa i nieco edukacji.
Tak właśnie zapowiada się OGRÓD NA OGRODOWYM.
 
Po drugie to autorski projekt Katarzyny Daneckiej-Zapały.
A po drzecie sama miałam niewielki wkład w jego kształt. Zaproponowałam zestaw roślin, niecnie przemycając ideę pnączy w mieście!


Na projekt będzie można głosować w siedzibie Rady Dzielnicy XVIII na os. Centrum B 6 w dniach 27 - 30.09.2014 oraz w Szkole Podstawowej na os Krakowiaków 47 w dniu 27.09.2014. TUTAJ ZNAJDZIECIE SZCZEGÓŁY 

ogród graficzny - projekt

Ogród graficzny popełniłam już jakiś czas temu. A dziś chciałam go Wam przedstawić. Projekt przygotowałam dla pewnej dla pewnej młodej rodziny. Cudownie klasycznej. Ona matka-polka-feministka. On złota rączka pod krawatem. Z dwoma urwisami wyemigrowali z zatłoczonego i otulonego smogiem miasta na coraz ciaśniejsze przedmieścia.

Przygotowany dla nich ogród graficzny to idealny przykład projektu nowoczesnego z przymrożeniem oka. 
Z jednej strony królują proste formy, geometryczne linie i kontrastowo zestawione materiały oraz rośliny w jednej tonacji, minimalistyczny dobór gatunków i łatwość w pielęgnacji. 
Z drugiej zaś ogólny charakter łamany jest bezlitośnie przez małe akcenty. Przykładowo na honorowym miejscu w strefie wejściowej znalazła się klasyczna choinka, która w zimie rozbłyśnie milionem barw bożonarodzeniowych ozdób. Minimalizm w doborze kwitnących gatunków łamie barokowo ozdobna magnolia w mocno eksponowanym miejscu przy tarasie. A założenie o łatwym w obsłudze i niewymagającym ogrodzie padło w momencie wprowadzenia warzywniaka, szklarni i sadu.

To właśnie dzięki tej niekonsekwencji OGRÓD GRAFICZNY nabrał niepowtarzalnego klimatu. Dystans do minimalizmu i nowoczesności jeszcze bardziej podkreślił kontrasty i nadal sens nazwie założenia. Ale co najważniejsze oddaje charakter swoich przyszłych użytkowników. 





Ogród graficzny objął 12 arową działkę z domem jednorodzinnym o średniej powierzchni.



Kolory zaproponowane w ogrodzie są ograniczone do minimum – występują dwie barwy przez większą część sezonu tzn. ciemnozielony oraz biały. Ciemna zieleń występuje w roślinach, które nie zrzucają liści na zimę, natomiast na kolor biały to motyw przewodni roślin kwitnących. Króluje tu pole białych irysów. 





Ponad to w ogrodzie można znaleźć nowoczesny i charakterystyczny dla odważnych kompozycji minimalistycznych materiał – biały beton. Motywem przewodnim jest płyta betonowa chodnikowa wielkości 50x50 cm w kolorze białym, ułożona nieregularnie tak by tworzyć niesymetryczną szachownicę. Miejsca z białą kwadratową płytą mieszają się z przestrzeniami wypełnionymi trawą.









Od frontu domu oraz przy tarasie od strony północnej zaprojektowano prostokątne dwupoziomowe donice z białego betonu z funkcją siedziska.




Na uwagę zasługuje też ogrodzenie z gabionów oraz oryginalna wiata śmietnikowa z magazynem na drewno. W projekcie znalazło się również miejsce dla najmłodszych, niewielki plac zabaw oraz piaskownica.

Oto OGRÓD GRAFICZNY. 
Jak Wam się podoba? Bylibyście z niego równie zadowoleni jak moi klienci?

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

rabata do cienia za rozsądną cenę

Dobór roślin do cienia to niełatwe zadanie. 
Po pierwsze dlatego, że nie dają efektu kwitnienia przytłaczającego kolorem i obfitością. Zatem mogą być na pierwszy rzut oka rozczarowaniem dla tych, którzy pragną bogactwa kwiatów przez cały sezon. Ale ze względu na swe specyficzne upodobania co do warunków zewnętrznych, mają inne zalety, których nie sposób nie docenić: piękne liście, niejednokrotnie zapach i często zimozieloność. 
Po drugie jest ich o wiele mniej na rynku niż roślin światłolubnych, a co za tym idzie trudniej jest skomponować wymarzoną rabatę do wiecznie łysiejącego ciemnego kąta naszego ogrodu (a z doświadczenia wiem, że w wielu przydomowych zielonych enklawach można znaleźć takie miejsce wstydu).

Rozwiązaniem tych problemów może być ta oto rabata do cienia i półcienia w rozsądnej cenie. 



Projekt rabaty powstał przy współpracy z internetową szkółką roślinowo.pl.
Jest przeznaczony na powierzchnie około 5 m2. Zestaw zawiera 5 gatunków krzewów i bylin dając w sumie ilośc 28 sztuk roślin. Koszt materiału roślinnego to 239,40 gr (cena na sezon 2014).


Rośliny wybrane do tego założenia:

1. Bluszcz pospolity (Hedera helix) - sprawdzone i niezawodne zimozielone pnącza, które doskonale radzi sobie w warunkach ograniczanego dostępu słońca, pnie się się po podporach takich jak ściany, mury czy drzewa lub płoży się zastępując trawnik.

2. Bergenia sercowata (Bergenia cordifolia) - wyjątkowo wdzięczna bylina o miesistych, intensywnie zielonych liściach i wyjątkowo efektownych jaskrawo-czerwonych kwiatach otwierających się w kwietniu-maju, dorasta do 25 cm, jest mrozoodporna, wymaga regularnego podlewania.

3. Barwinek pospolity (Vinca minor) - niewysoka ale rozrastająca się wszerz krzewinka o niebieskofiletowych kwiatach (kwitnie wiosną i ponownie w sierpniu) i błyszczących liściach, niewymagająca, doskonale znosi cień.

4. Rdest ‘Red Dragon’ (Persicaria microcephala 'Red Dragon') - bylina o wyjątkowych wielobarwnych, purpurowych, oliwkowych i zielonkawych liściach, nadaje się do formowania, przycinanie powoduje intensywniejsze wybarwianie młodych liści, kwitnie niepozornie na kremowo w sierpniu.
 
5. Bukszpan wieczniezielony (Buxus sempervirens) - szlachetny krzew zimozielony idealny do przycinania (można mu własnoręcznie nadać dowolny kształt) o drobnych, świecących i intensywnie zielonych liściach, doskonale radzi sobie w cieniu.
Dlaczego taki zestaw?
Ponieważ idealnie wypełnia zacienioną przestrzeń nadając jej ciekawy i szlachetny charakter rodem z tajemniczego ogrodu. Na niezbyt świeży mur wspina się bluszcz nadając mu wrażenie wiekowości. Głównym punktem i szkieletem rabaty jest klasyczny bukszpan formowany w kulę. Kolorystycznym akcentem są bordowe rdesty i przepięknie kwitnące na karminowo bergenie w niższym piętrze. Kompozycji dopełniają barwinki tworzące dywan soczystej zieleni przechodzącej w trawnik i przetykanej gdzieniegdzie fioletowym kwiatem.

Czy taką rabatę widzielibyście w swoim ogrodzie?
Jeśli tak to zapraszam do szkółki roślinowo.pl


środa, 16 lipca 2014

strzeż się kleszcza w ogrodzie

Kleszcze lubią krew, specyficzne warunki, niekoszoną trawę i paprocie oraz dywany zalegających jesiennych liści. Nie lubią wrotyczu pospolitego, czosnku, oprysku chemicznego i temperatury poniżej -7°C. 
Tak w skrócie telegraficznym mogę podsumować moje poszukiwania sposobów, jakimi dysponuje architektura krajobrazu w walce z tym krwiopijnym paskudztwem. Chcecie wiedzieć nieco więcej? To świetnie się składa, bo akurat poniżej znajdziecie to, czego szukacie.



Kleszcz to małe paskudztwo pajączkowate, które istnieje po to, by uprzykrzać życie. I robi to skutecznie innym zwierzętom oraz człowiekowi. Człowiek nie jest wcale jego pierwszym, głównym żywicielem. Jest jakby przypadkową ofiarą na drodze do przeżycia. Interesujące?

W Polsce występuje kilkadziesiąt gatunków kleszczy, z czego 3 są wyjątkowo niebezpieczne. Z kolei dwa z nich - kleszcz pospolity i kleszcz łąkowy - stanowią zagrożenie dla miłośników zielonej trawki i otwartej przestrzeni. 

Co lubi kleszcz?


  1. Przede wszystkim wilgoć, lasy mieszane i liściaste, wszelkie strefy przejścia czyli obrzeża lasu, łąki, pastwiska, brzegi stawów i rzek, polany. 
  2. W temacie doboru gatunków roślin kleszcz preferuje paprocie, jeżyny, czarny bez i leszczyny. 
  3. Stacjonuje w najniższych piętrach zieleni, tzn. w poszyciu lasu, trawie i chruście. Lubi również ciepło. Jego największa aktywność w cyklu rocznym przypada na wiosnę (maj lub czerwiec) oraz jesień (wrzesień lub październik). W ciągu doby najczęściej atakuje rano (pomiędzy 8:00 a 12:00) oraz wieczorem (od 16:00 do zmroku).

Czego kleszcz nie lubi?

  1. Kosiarki oraz wszelkich prac pielęgnacyjnych, które się z nią wiążą. W skrócie kleszcz nie przepada za nisko i regularnie koszoną trawą.2
  2. Plewienia - usuwanie chwastów to podstawa. Najlepiej również nie tworzyć dużych wilgotnych i zacienionych rabat z paprociami. Jeśli nie jesteśmy fanami kleszczy, to nie możemy dopuścić do zapuszczenia się ogrodu. 
  3. Grabi, które mają szczególne znaczenie w pracach porządkowych na jesień. Ponieważ kleszcze zimują w ściółce utworzonej z butwiejących liści, konieczne jest usunięcie potencjalnego legowiska. Zatem grabić i palić liście lub, co gorąco polecam, kompostować. Grunt, by nie zostawić wielkiego transparentu PRZEZIMUJĘ KLESZCZE! w postaci wygodnego, mięciutkiego dywanika ze złotych liści, w którym utrzymuje się wysoka wilgotność.
  4. Temperatury poniżj -7°C - jaja oraz wygłodniałe larwy wtedy giną. Zmiany klimatyczne powodują, że obszar występowania kleszczy się poszerza. Niestety. Przykładowo zaczęły pojawiać się w górach, do których niegdyś nie miały wstępu ze względu na warunki termiczne. Zasiedliły również miasta, gdzie klimat przewrócony jest do góry nogami i gdzie kleszcza można złapać nawet w grudniu.
  5. Oprysku i mam tu na myśli zarówno naturalny jak i chemiczny. Do preparatów naturalnych na kleszcze należą proszek z tataraku zwyczajnego (najskuteczniejszy i najmniej trujący) i wrotyczu maruna oraz odwar z piołunu. Oprysk chemiczny (mniej lub bardziej biobójczy) jest najskuteczniejszy ale musimy się liczyć z tym, że oprócz kleszczy pozbędziemy się z ogrodu innych lokatorów, czasem niezwykle pożytecznych. Na rynku jest wile preparatów tego typu i nie ma sensu tutaj nad nimi się rozwodzić.
  6. Roślin (w zależności od gustu) pachnących/cuchnących czyli takich, które zawierają olejki eteryczne lub/oraz toksyny:
  • TATARAK ZWYCZAJNY (Acorus calamus L.)  zawiera olejek eteryczny z 82 % azaronu, ma działanie wybitnie owadobójcze.
  • WROTYCZ POSPOLITY (Tanacetum vulgare) - silnie trujący i zawierający olejki eteryczne (tujon i borneol) flawonoidy, kumaryny, garbniki i gorycz tanacetyna
  • WROTYCZ (ZŁOCIEŃ) MARUNA (Tanacetum parthenium) - trująca/lecznicza, zawiera olejki (laktony, partenolid) monoterpeny i flawonoidy.
  • AKSAMITKA WZNIESIONA (Tagetes erecta L.)  - lecznicza, jest żródłem barwników i luteriny a ponadto zawiera karotenoidy, tiofeny, saponiny triterpenowe, garbniki, cholinę, śluzy i flawonoidy.
  • RUTA ZWYCZAJNA (Ruta graveolens) - roślina silnie trująca/lecznicza zawiera flawonoid, rutynę,  toksyczny olejek eteryczny, alkaloidy, gorycze i garbniki.
  • BYLICA PIOŁUN (Artemisia absinthium L.) zawiera olejek lotny (tujon i tujol oraz azulen),  związki goryczkowe, flawonoidy i garbniki.
  • GERANIUM (Pelargonia szorstka – Pelargonium multifidum) - zawiera olejek eteryczny (geraniol, cytronelol, pinen i felandren) oraz flawonoidy, gorycze, garbniki i różnego rodzaju kwasy organiczne.
  • JASKIER OSTRY (Ranunculus acris = Ranunculus acer) roślina trująca - substancja toksyczna to ranunculina
  • PRZYMIOTNO, KONYZA KANADYJSKA (Conyza canadensis (L.) Cronquist)  zawiera  olejek eteryczny (limonen i dwuterpen - terpineol) a ponadto garbniki i cholinę
  • MIĘTA PIEPRZOWA, LEKARSKA (Mentha×piperita L.) - zawiera olejek miętowy, kwas askorbinowy, karoten, rutynę, apigeninę, betainę, kwas oleanowy i ursulowy.
  • ROZMARYN LEKARSKI (Rosmarinus officinalis )  zawiera olejki – cyneol, pinen, cymen, borneol.
  • LAWENDA WĄSKOLISTNA, LEKARSKA (Lavandula angustifolia)  - olejek eteryczny (linalol, geraniol, furfurol, pinen, cyneol, borneol) oraz barwniki (antocyjany), garbniki, cukry, związki mineralne.
  • TRAWA CYTRYNOWA (Cymbopogon citratus) zawiera olejki eteryczne (cytral)



 Proszę Państwa, oto kleszcz!

Czy istnieje na tej planecie osoba, która nie wie co to jest?
Trudno mi w to uwierzyć, chociaż sama dowiedziałam się o ich istnieniu stosunkowo niedawno bo w późnym liceum. A od zawsze weekendy spędzałam w jakiś zaroślach i chaszczach, w górach i lasach... Kiedyś... 
Niestety, od tego czasu, jak szacuje Sanepid i inne instytucje epidemiologiczne, nastąpiła istna inwazja kleszczy.

Może... Ale wcale nie pocieszające!
By istnieć kleszcz musi w każdym stadium swego rozwoju wypić krew. Czyli min. 3 razy w ciągu jego życia tzn. gdy jest larwą, nimfą i na koniec jako dorosły osobnik. A bez krwi jest w stanie przewegetować nawet 2 lata!!!

A co z tym trzecim?
Otóż to roztocze, które możemy znaleźć na naszych strychach i poddaszach. Zwie się obrzeżek gołębień i również przenosi choroby.


Jak nie zrazić się do swego ulubionego miejsca ucieczki przed miejskim zgiełkiem?
Co zrobić, gdy akurat jest się posiadaczem wilgotnego skrawka ziemi z derwnianym domkiem i oczkiem wodnym graniczącego z lasem mieszanym?
Uciekać i nie wracać czy jednak zostać i dzielnie stawić czoła agresorom? 

Mam tylko jedną radę. Należy zakasać rękawy i zacząć systematycznie wprowadzać pewne zmiany w ogrodzie....
No właśnie. Przykładowo ja ogarnięta paniką po agresji kleszczy i boreliozy zamierzałam się nigdy nie pojawić w drewnianym domku w Świątnikach Górnych.... 
Do czasu kiedy zaczęłam poszukiwania powyższych informacji!
Pomogło. W ten weekend jadę powyrywać wszystkie paprocie z działki.
Życzcie mi powodzenia. 

poniedziałek, 7 lipca 2014

ogród szkolny u Salezjanów

Dlaczego tak rzadko można spotkać szkołę prawdziwie przystosowaną do potrzeb uczniów?
Czy placówki edukacyjne ograniczają się do kilku metrów kwadratowych sal lekcyjnych? Co znajdziemy, gdy pozostawimy za sobą zamknięte drzwi klasy?

No właśnie. Przecież szkoła to też korytarze, boiska i wreszcie zapomniane chyba przez wszystkich tereny zielone odgrodzone od reszty świata wysokim murem. 
Trzeba było o nich przypomnieć, tym którzy powinni o nich pamiętać czyli dyrektorom, nauczycielom oraz uczniom i ich rodzicom. Obyło się to bardzo prostą metodą: projektem OGRODY SZKOLNE realizowanym przez nowohucką Pracownię Animacji Ekologicznej Ośrodka Kultury Norwida. A ponieważ jestem stale blisko ciekawych inicjatyw, zostałam zaproszona również tutaj, z czego się niezmiernie cieszę :)

Społeczna architektura krajobrazu górą! Znowu.

Salezjanie to dobra nowohucka szkoła prowadzona przez zakonników. 
Skąd pewność, że dobra? 
Ano przede wszystkim stąd, że zarówno kadra jak i dyrekcja zauważyły potrzebę zagospodarowania terenu wokół budynku, a to już dużo. A ponad to miała odwagę oddać tworzenie projektu w ręce uczniów, którzy podeszli do tematu z zaangażowaniem mocno zbijającym z tropu wszelkich sceptyków. 
No i potencjał został uwolniony! 
Otworzyły się ciekawe perspektywy wykorzystania trawnika wokół szkoły. Otworzyły się też umysły dzieciaków, z których wylały się hektolitry świetnych pomysłów i gorliwe zapewnienia o troskliwej opiece nad ogrodem, jeśli tylko zostanie zrealizowany. I tutaj kadra szkoły znowu pokazała klasę, ponieważ nie zignorowała zapału młodzieży. Z powagą podeszła do realizacji powstałego projektu. 
Czy można sobie wyobrazić lepszy grunt dla realizacji ogrodu?

Moja rola w projekcie OGRODÓW SZKOLNYCH polegała na profesjonalnym przygotowaniu planu ogrodu bazującego na dwóch skrajnie różnych koncepcjach. Dostałam do ręki nagrodzone projekty, które powstały podczas rocznych warsztatów ekologicznych pn Młodym okiem na zieleń. Jedna z prac zadziwiała wyczuciem przestrzeni i krajobrazowym komponowaniem i umiarem. Z kolei druga, oszołomiła precyzją przygotowanych analiz, ilością pomysłów i zaangażowaniem grupy w projekt.

Z połączenia tych dwóch koncepcji powstał ten oto plan:



Teren, który projektowały grupy gimnazjalistów znajduje się we wschodniej części szkoły. To spokojne zcienione rozłożystymi koronami starych drzew miejsce z dosadzonymi gdzieniegdzie iglakami i zupełnie nie odwiedzane przez uczniów. 

Szkieletem ogrodu jest swobodna ścieżka z naturalnego materiału - trawy odpornej na zadeptywanie. Dzięki częstemu koszeniu (raz na tydzień) będzie się odznaczać na tle pozostałej rówież trawiastej części ogrodu. 
Alejka meandruje pomiędzy drzewami, a wzdłuż niej zlokalizowane są drewniane ławki i stoliki z siedziskami. Wszystko po to, by wychodzący na przerwę uczniowie mogli zasiąść wygodnie do plotek i w przyjemnej atmosferze przekąsić co nieco. 


Do ogrodu wchodzi się bezpośrednio z korytarza szkoły. Tuż przy wyjściu uczniowie trafią na tzw. strefę rozrywki ze stołem pingpongowym i labiryntem ławek. Ma ona w zamyśle zatrzymać większą część nabuzowanej energią młodzieży. 
Dalsza swobodna część ogrodu zapraszać będzie tych, którzy akurat mają ochotę na chwilkę spokoju. 

Edukacyjne elementy ogrodu to przede wszystkim stacja meteorologiczna, którą z powodzeniem przeforsowała grupa pomysłowych dziewczyn oraz kosze do segregacji śmieci i kompostownik.
Specjalnie dla powstałego OGRODU SZKOLNEGO zawiązało się kółko ogrodnicze, które koniecznie chciało mieć miejcie do plantatorskich eksperymentów. Zostały więc zaprojektowane  duże rabaty, do zagospodarowania przez młodych ogrodników od nowego sezonu.

Rośliny, które królują w projekcie to derenie, zarówno te w formie drzewek i krzewów jak i zadarniające teren jako alternatywa dla trawnika. Drugimi wiodącymi gatunkami zostały trawy. Dobraliśmy kolorowe (czerwone i białe) ozdobne odmiany ułożone w pasy przy ogrodzeniu i rozdzielone lustrem. 
W pozostałej części ogrodu znajduje się rzadziej koszona łąka kwietna o charakterze swobodnie-rekreacyjnym.  
Pnącza zakrywające ściany stanowić będą ważne uzupełnienie koncepcji. Podobnie kokornak wielkolistny, który ma zasłonić widok na niezbyt przyjemne zaplecze sklepu. 
Dodatkowo autorki nagrodzonych projektów zdecydowały się na żywą altanę stworzoną z kopuł 4 klonów kulistych.

Ogród ma postać już w tym sezonie! Dzięki wsparciu szkoły i zaangażowaniu uczniów będziemy świętować jego otwarcie już na jesień.

Buzia sama się cieszy, gdy takie inicjatywy udaje się zrealizować, prawda?

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

samobójstwo w wakacje

Poszukiwania zielonego kciuka zostały ostatnio zawieszone. Przyczyną tej przerwy, jak zapewne się domyślacie, były wakacje, a dokładnie prawie dwutygodniowy wyjazd, który skończył się w momencie rozpoczęcia. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Natomiast mój ogród balkonowy miał w stosunku do tej sytuacji zgoła inne odczucie. Postanowił pokazać mi jak bardzo tęskni i umrzeć...    

Z przerażeniem odkryłam wczoraj (zaraz po powrocie) tą nieudaną, na szczęście, próbę samobójczą. Piszę, że nieudaną, ponieważ podjęta przeze mnie szybka reanimacja odniosła pewne efekty. Ale straty i tak są bardzo dotkliwe. Poległ jeden z winobluszczy trójklapowych. Umarł śmiercią tragiczną przez zasuszenie. Podobny los spotkał poziomki, fuksje oraz lawendę. W stanie agonalnym znalazłam również byliny w kwietniku kobiałkowym.
Byłam zdruzgotana.





Jednak po bliższych oględzinach okazało się, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, że są tacy lokatorzy ogrodu balkonowego, którzy skorzystali na mojej nieobecności. Otóż mój honorowy egzotyczny gość imbir postanowił wypuścić na światło dzienne kolejny pęd. Werbenę patagońską zastałam w szczytowej formie. 

Największe zaskoczenie spotkało mnie ze strony mojego męża, który miał pod moją nieobecność sprawować opiekę nad naszymi domownikami z ogrodu balkonowego. Prawdopodobnie ruszyło go sumienie, bo postanowił się zreflektować i adoptował niemowlę. Ten mały chłopiec, którego znalazłam na stole w kuchni, da nam w przyszłości wiele powodów do dumy. Bo jest najpotężniejszym przedstawicielem polskiej przyrody. 

Mam zaszczyt przedstawić Wam Bartusia - naszego małego dębika szypułkowego.