środa, 16 lipca 2014

strzeż się kleszcza w ogrodzie

Kleszcze lubią krew, specyficzne warunki, niekoszoną trawę i paprocie oraz dywany zalegających jesiennych liści. Nie lubią wrotyczu pospolitego, czosnku, oprysku chemicznego i temperatury poniżej -7°C. 
Tak w skrócie telegraficznym mogę podsumować moje poszukiwania sposobów, jakimi dysponuje architektura krajobrazu w walce z tym krwiopijnym paskudztwem. Chcecie wiedzieć nieco więcej? To świetnie się składa, bo akurat poniżej znajdziecie to, czego szukacie.



Kleszcz to małe paskudztwo pajączkowate, które istnieje po to, by uprzykrzać życie. I robi to skutecznie innym zwierzętom oraz człowiekowi. Człowiek nie jest wcale jego pierwszym, głównym żywicielem. Jest jakby przypadkową ofiarą na drodze do przeżycia. Interesujące?

W Polsce występuje kilkadziesiąt gatunków kleszczy, z czego 3 są wyjątkowo niebezpieczne. Z kolei dwa z nich - kleszcz pospolity i kleszcz łąkowy - stanowią zagrożenie dla miłośników zielonej trawki i otwartej przestrzeni. 

Co lubi kleszcz?


  1. Przede wszystkim wilgoć, lasy mieszane i liściaste, wszelkie strefy przejścia czyli obrzeża lasu, łąki, pastwiska, brzegi stawów i rzek, polany. 
  2. W temacie doboru gatunków roślin kleszcz preferuje paprocie, jeżyny, czarny bez i leszczyny. 
  3. Stacjonuje w najniższych piętrach zieleni, tzn. w poszyciu lasu, trawie i chruścieLubi również ciepło. Jego największa aktywność w cyklu rocznym przypada na wiosnę (maj lub czerwiec) oraz jesień (wrzesień lub październik). W ciągu doby najczęściej atakuje rano (pomiędzy 8:00 a 12:00) oraz wieczorem (od 16:00 do zmroku).

Czego kleszcz nie lubi?

  1. Kosiarki oraz wszelkich prac pielęgnacyjnych, które się z nią wiążą. W skrócie kleszcz nie przepada za nisko i regularnie koszoną trawą.2
  2. Plewienia - usuwanie chwastów to podstawa. Najlepiej również nie tworzyć dużych wilgotnych i zacienionych rabat z paprociami. Jeśli nie jesteśmy fanami kleszczy, to nie możemy dopuścić do zapuszczenia się ogrodu. 
  3. Grabi, które mają szczególne znaczenie w pracach porządkowych na jesień. Ponieważ kleszcze zimują w ściółce utworzonej z butwiejących liści, konieczne jest usunięcie potencjalnego legowiska. Zatem grabić i palić liście lub, co gorąco polecam, kompostować. Grunt, by nie zostawić wielkiego transparentu PRZEZIMUJĘ KLESZCZE! w postaci wygodnego, mięciutkiego dywanika ze złotych liści, w którym utrzymuje się wysoka wilgotność.
  4. Temperatury poniżj -7°C - jaja oraz wygłodniałe larwy wtedy giną. Zmiany klimatyczne powodują, że obszar występowania kleszczy się poszerza. Niestety. Przykładowo zaczęły pojawiać się w górach, do których niegdyś nie miały wstępu ze względu na warunki termiczne. Zasiedliły również miasta, gdzie klimat przewrócony jest do góry nogami i gdzie kleszcza można złapać nawet w grudniu.
  5. Oprysku i mam tu na myśli zarówno naturalny jak i chemiczny. Do preparatów naturalnych na kleszcze należą proszek z tataraku zwyczajnego (najskuteczniejszy i najmniej trujący) i wrotyczu maruna oraz odwar z piołunu. Oprysk chemiczny (mniej lub bardziej biobójczy) jest najskuteczniejszy ale musimy się liczyć z tym, że oprócz kleszczy pozbędziemy się z ogrodu innych lokatorów, czasem niezwykle pożytecznych. Na rynku jest wile preparatów tego typu i nie ma sensu tutaj nad nimi się rozwodzić.
  6. Roślin (w zależności od gustu) pachnących/cuchnących czyli takich, które zawierają olejki eteryczne lub/oraz toksyny:
  • TATARAK ZWYCZAJNY (Acorus calamus L.)  zawiera olejek eteryczny z 82 % azaronu, ma działanie wybitnie owadobójcze.
  • WROTYCZ POSPOLITY (Tanacetum vulgare) - silnie trujący i zawierający olejki eteryczne (tujon i borneol) flawonoidy, kumaryny, garbniki i gorycz tanacetyna
  • WROTYCZ (ZŁOCIEŃ) MARUNA (Tanacetum parthenium) - trująca/lecznicza, zawiera olejki (laktony, partenolid) monoterpeny i flawonoidy.
  • AKSAMITKA WZNIESIONA (Tagetes erecta L.)  - lecznicza, jest żródłem barwników i luteriny a ponadto zawiera karotenoidy, tiofeny, saponiny triterpenowe, garbniki, cholinę, śluzy i flawonoidy.
  • RUTA ZWYCZAJNA (Ruta graveolens) - roślina silnie trująca/lecznicza zawiera flawonoid, rutynę,  toksyczny olejek eteryczny, alkaloidy, gorycze i garbniki.
  • BYLICA PIOŁUN (Artemisia absinthium L.) zawiera olejek lotny (tujon i tujol oraz azulen),  związki goryczkowe, flawonoidy i garbniki.
  • GERANIUM (Pelargonia szorstka – Pelargonium multifidum) - zawiera olejek eteryczny (geraniol, cytronelol, pinen i felandren) oraz flawonoidy, gorycze, garbniki i różnego rodzaju kwasy organiczne.
  • JASKIER OSTRY (Ranunculus acris = Ranunculus acer) roślina trująca - substancja toksyczna to ranunculina
  • PRZYMIOTNO, KONYZA KANADYJSKA (Conyza canadensis (L.) Cronquist)  zawiera  olejek eteryczny (limonen i dwuterpen - terpineol) a ponadto garbniki i cholinę
  • MIĘTA PIEPRZOWA, LEKARSKA (Mentha×piperita L.) - zawiera olejek miętowy, kwas askorbinowy, karoten, rutynę, apigeninę, betainę, kwas oleanowy i ursulowy.
  • ROZMARYN LEKARSKI (Rosmarinus officinalis )  zawiera olejki – cyneol, pinen, cymen, borneol.
  • LAWENDA WĄSKOLISTNA, LEKARSKA (Lavandula angustifolia)  - olejek eteryczny (linalol, geraniol, furfurol, pinen, cyneol, borneol) oraz barwniki (antocyjany), garbniki, cukry, związki mineralne.
  • TRAWA CYTRYNOWA (Cymbopogon citratus) zawiera olejki eteryczne (cytral)



 Proszę Państwa, oto kleszcz!

Czy istnieje na tej planecie osoba, która nie wie co to jest?
Trudno mi w to uwierzyć, chociaż sama dowiedziałam się o ich istnieniu stosunkowo niedawno bo w późnym liceum. A od zawsze weekendy spędzałam w jakiś zaroślach i chaszczach, w górach i lasach... Kiedyś... 
Niestety, od tego czasu, jak szacuje Sanepid i inne instytucje epidemiologiczne, nastąpiła istna inwazja kleszczy.

Może... Ale wcale nie pocieszające!
By istnieć kleszcz musi w każdym stadium swego rozwoju wypić krew. Czyli min. 3 razy w ciągu jego życia tzn. gdy jest larwą, nimfą i na koniec jako dorosły osobnik. A bez krwi jest w stanie przewegetować nawet 2 lata!!!

A co z tym trzecim?
Otóż to roztocze, które możemy znaleźć na naszych strychach i poddaszach. Zwie się obrzeżek gołębień i również przenosi choroby.


Jak nie zrazić się do swego ulubionego miejsca ucieczki przed miejskim zgiełkiem?
Co zrobić, gdy akurat jest się posiadaczem wilgotnego skrawka ziemi z derwnianym domkiem i oczkiem wodnym graniczącego z lasem mieszanym?
Uciekać i nie wracać czy jednak zostać i dzielnie stawić czoła agresorom? 

Mam tylko jedną radę. Należy zakasać rękawy i zacząć systematycznie wprowadzać pewne zmiany w ogrodzie....
No właśnie. Przykładowo ja ogarnięta paniką po agresji kleszczy i boreliozy zamierzałam się nigdy nie pojawić w drewnianym domku w Świątnikach Górnych.... 
Do czasu kiedy zaczęłam poszukiwania powyższych informacji!
Pomogło. W ten weekend jadę powyrywać wszystkie paprocie z działki.
Życzcie mi powodzenia. 

2 komentarze:

  1. Tatarak zwyczajny, a na zdjęciu pałka wodna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Borelioza to okropna choroba. Lepiej zadbać o ochronę przeciwkleszczową niż potem martwić się o leczenie ciężkich objawów. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy nie mam przy sobie żadnego środka ochrony przed robalami.

    OdpowiedzUsuń